menu górne   Terapia i szkolenia
menu górne   Badania naukowe
menu górne   Szkoła pływania
menu górne   O mnie
menu górne   Kontakt
 
Literatura
Linki
 
Bajki medyczne

Przedstawione poniżej medyczne bajki psychoedukacyjne zostały opracowane pod miom kierunkiem podczas zajęć seminaryjnych z pedagogiki przez studentów studiów licencjackich na kierunku pielęgniarstwo. Ich głównym celem jest przekazanie dzieciom wiedzy o przebiegu różnych procedur medycznych w sposób przyjemny i dostępny dla małych pacjentów. Bajki te pozwalają w ciekawy sposób rozpocząć rozmowę z dzieckiem przygotowującą do danego badania lub zabiegu. Mam nadzieję, że twórcza praca przyszłych pielęgniarek pomoże dzieciom i rodzicom w trudnych sytuacjach związanych z diagnozą i leczeniem.

Autorki: Magdalena Kaleta, Katarzyna Sojka, Klaudia Troszczyńska   
 
Bajka o rezonansie magnetycznym: „Najpiękniejszy z obrazów”

 

Dawno, dawno temu, w czasach, gdy jeszcze większość zabawek była drewniana, istniała kraina, w której rosły zabawkowe drzewa przy zabawkowych dróżkach, prowadzących do zabawkowych domków. Nawet rzeczka w tej krainie była zabawkowa.

Tuż przy rzeczce, w cyrkowym namiocie mieszkał mały pajacyk Klik- Klak. Nazywał się tak, ponieważ przy każdym kroku jego drewniane nóżki oraz śrubki klikały wesoło. Pajacyk był bardzo grzeczny, miły i dobry, spędzał każdy dzień na rozweselaniu mieszkańców zabawkowej krainy. Każda zabaweczka, pluszowy miś, lalka, różowa piłeczka, autko i nawet klocuszek całym sercem kochali pajacyka Klik- Klaka.

Pewnego razu, zaraz po wschodzie zabawkowego słoneczka, wszystkie zabawki wyszły ze swoich domków, aby uczcić urodziny pajacyka. Szukały go wszędzie- za zabawkowym drzewem, pod zabawkowym kamieniem i nawet po drugiej stronie zabawkowej rzeczki. Nigdzie jednak nie było widać jego niebieskiej czapeczki, rumianych policzków i roześmianych oczek.

Zabawki bardzo się zmartwiły i postanowiły poszukać go w domu. Gdy dotarły pod namiot pajacyka, okazało się, że Klik- Klak jest w środku i leży smutny w swoim łóżeczku. Zabawki bardzo się zdziwiły, ponieważ nigdy nie widziały tak smutnego pajacyka.

- Co się stało, drogi Klik- Klaku? – zapytał pluszowy miś. – Dlaczego nie świętujesz swoich urodzin?
Pajacyk westchnął cichutko i  odwrócił główkę w kierunku okienka.
- Drogi misiu – powiedział – nie wiem, co się stało, ale nie potrafię się ruszyć. Każda śrubka odmawia mi posłuszeństwa. Bardzo bym chciał się z Wami pobawić, ale nie mogę. Obawiam się, że jestem już starą zabawką…
Po tych słowach pajacyk zamknął oczka, gdyż bał się tego, co się z nim stanie i martwił się, czy jeszcze kiedykolwiek uda mu się rozweselić przyjaciół.

Inne zabawki bardzo się przejęły słowami pajacyka i chciały mu pomóc za wszelką cenę. Przychodziły do niego codziennie, przynosiły swoje najcenniejsze skarby, ale niestety pajacyk z dnia na dzień stawał się coraz słabszy.

W tym samym czasie przez zabawkową krainę przejeżdżał bardzo znany malarz Piotruś. Dowiedział się on o tajemniczej chorobie Klik- Klaka i bardzo zapragnął mu pomóc. Pewną rzeczą, którą potrafił robić tak, jak nikt inny w tej krainie, było malowanie obrazów.
- Kochany Klik- Klaku- powiedział malarz. – Co mogę dla Ciebie namalować?
- Malarzu- rozpoczął pajacyk – Namaluj proszę obraz pełen dobra, aby mógł mnie rozweselać w ten smutny czas.
- A więc namaluję Twój portret!- ucieszył się malarz.
- Klik- Klaku… Chciałbym namalować obraz, na którym oprócz Ciebie będzie i twoja choroba. Zrobię to tak, że każdy lekarz, który go zobaczy będzie wiedział, co Ci dolega i w jaki sposób Cię wyleczyć!

Mówiąc te słowa malarz Piotruś posadził pajacyka na Pana Autko i razem ruszyli do wielkiego, szklanego pałacu po drugiej stronie zabawkowej rzeczki.

Pajacyk nigdy wcześniej nie był w tak dziwnym miejscu, więc był trochę onieśmielony. Z tęsknotą pomyślał o swoim cyrkowym namiocie. Bał się tego, co go czeka, jednak pewności siebie dodawali mu czekający pod drzwiami przyjaciele.

Ucieszony malarz zaprosił Klik- Klaka do swojej białej pracowni. Pajacyk szeroko się roześmiał, gdy zobaczył na środku pracowni dziwne, wielkie łoże. Było jasne i bardzo długie a nad nim znajdował się gruby baldachim ułożony w kształt tęczy. Lalka i Piłeczka tak się zachwyciły, że od razu chciały na nie wskoczyć.
- Nie możecie – powiedział malarz. – To łóżko, na którym może się znajdować tylko osoba, którą będę malował.
- Czyli mogę się na nim położyć? – spytał Klik- Klak.

- Oczywiście, po to ono tutaj jest. Będę Cię malował bardzo długo, dlatego zmęczyłbyś się gdybyś musiał stać.
Pajacyk wskoczył na łóżko i z pewną nieśmiałością ułożył główkę pod baldachimem.
- Co teraz?- spytał.
- Teraz musisz spokojnie leżeć i starać się nie ruszać, abym mógł dokładnie Cię narysować.
Pajacyk rozejrzał się wokoło i zauważył, że wszystkie zabawki wychodzą z pokoju.
- Dlaczego oni wychodzą?- zapytał.
- Wychodzą dlatego, że malując muszę być bardzo skupiony, a oni mogliby mnie rozpraszać- odpowiedział malarz. – Poczekają na Ciebie. Cały czas będą tuż za drzwiami.
Piotruś uśmiechnął się i zniknął pajacykowi z oczu. Wszedł do specjalnego pomieszczenia, aby przygotować farby.

Klik- Klak był bardzo podekscytowany, ale i zdenerwowany, ponieważ nikt wcześniej nie malował go w taki sposób. Zauważył również, że to wielkie łoże wcale nie jest tak wygodne, na jakie wygląda. W myślach powtarzał sobie, że jest dzielnym pajacykiem. I postanowił, że nie będzie narzekał na takie drobnostki.
Nagle, tuż za baldachimem, usłyszał głos malarza:
- Dobrze mój drogi, teraz proszę nie ruszaj się, bo zaczynam malować.

W tym momencie pajacyk usłyszał niezwykłe odgłosy wokół siebie. Raz coś klapało, raz zapiszczało, to znowu śmiesznie stukało. Klik- Klak domyślił się, że te dźwięki wydaje malarz, uderzając pędzlem o płótno, więc się uspokoił i zrelaksował. Po jakimś czasie pajacyk poczuł się znużony, a wtedy jego malowany obraz zaczął się rozmazywać.
- Przecież nie chcę namalować niewyraźnego pajacyka!- zaśmiał się malarz. Podszedł do niego i powiedział, że ma na to sposób. Ujął rączkę Klik- Klaka i tak, jak zastrzykiem, podał mu ciepły płyn na zwiększenie wyrazistości. Pajacyk od razu się obudził, a malarz powrócił do swojej pracy. Malował jeszcze długo, a Klik- Klak dzielnie wytrwał do końca.

Kiedy dumny ze swego dzieła malarz wyszedł zza baldachimu, do pokoju wbiegli wszyscy czekający na pajacyka przyjaciele. Każdy chciał zobaczyć dzieło Piotrusia. Jednak jako pierwszemu malarz pokazał swój obraz Klik- Klakowi.
- To ja?- zdziwił się. – Tak wyglądam?
- To Ty – zaśmiał się serdecznie malarz. – Myślę, że ten obraz należy teraz pokazać lekarzowi, aby powiedział dokładnie co Ci dolega i znalazł sposób, by Ci ulżyć.

Pan doktor przybiegł co tchu. Wystarczyło tylko jedno jego spojrzenie. Zachwycił się obrazem Piotrusia i znalazł przyczynę choroby Klik- Klaka.
- Spójrzcie. – zawołał pan doktor i wszyscy obecni w sali zebrali się wokół niego. – Widzicie  tą zakrzywioną śrubkę? To ona jest przyczyną Twojej choroby, pajacyku. Wystarczy, że ją wymienimy i wszystko wróci do normy.

Pan doktor zrobił tak, jak zapowiedział i już po chwili Klik- Klak biegał i skakał co sił. Następnego dnia w krainie zabawek urządzono dwa wielkie przyjęcia: jedno z okazji urodzin pajacyka oraz drugie na cześć wielkiego malarza Piotrusia. To on przecież stworzył obraz, dzięki któremu pajacyk wyzdrowiał.